Jadę żółtym samochodem...

text


~jacobita.


Link 21.12.2007 :: 13:17 Machnij coś (4)
all i want for christmas is u. <3

Blog troszkę się przykurzył, więc wzięłam ściereczkę, Pronto i postanowiłam trochę go odświeżyć. aż mi wstyd, że tak rzadko tu zaglądam, no ale wiecie jak jest. weny brak i jakoś tak... chęci?

zimojesień w pełni. człowiek by się najchętniej odciął od wszystkich {prawie}, a oni wciąż bla bla bla. cytując: "wciąż mówią o studniówce, o lekcjach, ich coś śmieszy, mnie irytuje to co ich śmieszy, mnie to nie śmieszy, a ich śmieszy i ja nie chcę żeby ich śmieszyło do mnie." - ot, peszek. od kilku dni mam się już lepiej, ale był czas, kiedy miałam potworną depresję zimojesienną. nie chciało się wstawać, myśleć, jeść, mówić, mrugać oczami, patrzeć, słyszeć - nic się nie chciało. ale minęło. na szczęście - i już się chce. czasem trzeba po prostu uderzyć się w twarz, krzyknąć "ogarnij się!" i wrócić do świata. nawet jeśli się nie chce, to trzeba.

święta święta święta. dziś wybieram się z GalSami do dżipi, aby obkupić się nawzajem prezentami, oczywiście nic sobie nie mówiąc. fajne to takie. aparat się weźmie, zdjęcia porobi. będzie fantastycznie, co nie? a poza tym... w domu burdl, nawet choinki nie ma gdzie postawić. całe święta spędzimy poza domem, bo gości też nie ma gdzie przyjąć. na miejscu choinki stoi ksero, stół zawalony katalogami, a o fotele człowiek się potyka, jak tylko chce przejść do kanapy. jednej z dwóch. niech to wszystko się już wyniesie, bo zwariuję. a najgorsze, że w domu nie będzie pachniało choinką... bo choinka w tym roku będzie stała na balkonie. nie no, cud miód i orzeszki po prostu.
dziś była wigilia klasowa, w sumie obawiałam się troszkę, nie chciałam pójść, łamać się opłatkiem. ale jakoś dobry humor mi się włączył i byłam "pełna energii" i życzenia wszystkim złożyłam i w ogóle najsu. dostałam ładny prezent, prezent który ja kupiłam też się podobał - podsumowując, było nieźle ^^ potem się coprawda zmarzło, ale to już szczegóły.

a no i nie sposób nie wspomnieć, że za dwa tygodnie {ciut więcej} mamy studniówkę. moje koleżanki potrafią gadać o tym 3 godziny non stop, a mi to zwisa. jasne, ubiorę się ładnie, uczeszę się ładnie, pójdę, ale nie podnieca mnie to. ludzie oszaleli na punkcie kolorytu swojej skóry, oblegają tłumami solaria, a ja sobie myślę "po cholerę?! kto za dwadzieścia lat będzie pamiętał, czy byłaś opalona czy też nie?". poza tym dobierają kolczyki do sukienki i butów, biżuterię do paznokci, a makijaż do bielizny. oczywiście przesadzam. oczywiście trwa snucie misternych planów pt. "jak przemycić wódkę na studniówkę", niektóre pomysły naprawdę desperackie - czy to już się bez tego bawić nie można? jasne, fajnie jakby coś było, ale nie będę sobie butelek do ud bandażem elastycznym przywiązywać. dajcie spokój. poza tym musimy zrobić program artystyczny, poprowadzić studniówkę, a w nagrodę będziemy siedzieć w najgorszym miejscu - przy szatniach. ah, no cudnie. po dziurki w nosie mam już tej studniówki.


S.

~chaiyya chaiyya.


Link 26.09.2007 :: 16:00 Machnij coś (3)
~we were made for each other.

Tym razem do napisania notki nikt mnie nie namawiał, nie nakłaniał, nie zmuszał pod groźbą odcięcia mnie od czekolady lub bollywoodzkiej muzyki. xD Koniecznie muszę zaznaczyć, że notka ta powstaje podczas jednego z momentów, w którym mam dobry humor - to jakaś nowość ^^ Przeważnie pisałam notki o pesymistycznym zabarwieniu treści, a tutaj hop siup powstaje coś radosnego. To znaczy... to MA być radosne, ale czy BĘDZIE? ;3

Okai. Siedzę sobie przed monitorem, w słuchawkach leci mi 'O re kanchi' z Asioki {co, musze przyznać trochę przeszkadza mi w pisaniu, bo co chwila przerywam i zaczynam tańczyć te swoje pseudo bolly tańce ^^" ale kurde - przy tym NIE DA się nie tańczyć ;3}, wypijam ostatniego łyka zimnej herbatki Earl Grey z rana, jem pyszną biało-ciemną czekoladę odgryzając kawałeczki każdej kostki, tak, jakbym nie mogła zjeść od razu całej. Ale co ja Wam poradzę, że czekolada jedzona w ten sposób smakuje much better ^^? Szczurze mówiąc nie wiem o czym mam tu pisać.
Czy mam pisać po raz kolejny jak to mi się fajnie układa w pewnej sferze, jaka jestem szczęśliwa, mimo że ostatnimi czasy coraz częściej płaczę i mi odbija {ale to przez łączone opakowania chyba}. No dobra, no to napiszę: w pewnej sferze {<3} układa mi się cudownie, z kazdym miesiącem cudowniej, poczwórnie cudownie i jestem szczęśliwa. Napisałam. No to what next?
Szkoła. Szkoła. Szkoła. Nie uważacie, że to słowo brzmi przerażająco? Pomijając okropne tortury, jakie nam z rozkoszą zadają ludzie zwący się 'nauczycielami', to ostatnimi czasy w szkole mi się nawet podoba ^^ Jakoś tak... w klasie mi lepiej. MI jest lepiej w KLASIE. Coś się chyba pozmieniało, może wszystko, a może po prostu moje nastawienie i/lub* sposób zmiany sygnałów na odczucia? Ja się już nie męczę. Wiem, mnie samą to szokuje. Ciąg dalszy pewnie nastąpi, czekajcie cierpliwie na kolajny odcinek. :3
Poza tym Ambie została moją stylistką. Moją ukochaną prywatną Harajukową stylistką. Bo chcę mieć taki styl jak ona. I wiecie... odważam się ^^ Powolutku, ale się odważam ^^ Nie w sensie odważania = mierzenia wagi, ale w znaczeniu odważanie = nabieranie odwagi ^^ Wiecie, baby steps i te rzeczy. Problem w tym... że ja sama nie umiem się tak ustylizować i dziś wyszłam raczej zwyczajna. ;3 Ale spoko, Somć się wykształci. Jeszcze przestaniecie mnie poznawać! ^^
Hm... na polu córkowo-ojcowskim {lub raczej ojcowsko-córkowym - bo wiecie, szacunek itd ._.} bez zmian. Ojcostwo milczy do mnie od półtora miesiąca i powoli przestaje mnie to obchodzić. Nie będę się jak głupia starać, aby wszystko wróciło do normy {lub też zaczęło od niej odbiegać, bo właśnie te ciche dni stały się normą w naszym kochanym i pełnym ciepła domku.}, bo takie staranie się jednej strony to nie jest żadne staranie się. Jeżeli ojcostwo ma mnie w dupie, to ja nie będę się łasić jak pies. Gdybym tylko widziała, że mu zależy w jakikolwiek sposób, żeby nasze kontakty były przynajmniej poprawne i nie kończyły się na 'cześć' i 'pa'... gdybym tylko to widziała to może bym się starała odzywać. Ale w takiej sytuacji, to mnie się po prostu nie chce. Nie mam już ochoty.

Koniec notki. Już nic nie wiem. Ciekawa tylko jestem jak długo będziecie czekać na kolejny wpis ;3

S.

*niewłaściwe skreslić.

~bolly ! .


Link 26.08.2007 :: 23:33 Machnij coś (3)
{yeh ladka hai deewana}

Uomatko, jak mnie tu dawno nie było. Znowu zostałam zachęcona do napisania notki przez Alex { muah :* }. Gdyby nie to pewno bym się nie zabrała. XD Ale co ja poradzę, że wena do mnie rzadko przychodzi a ja sama jakoś jej zawołać nie umiem ^^

Powoli zmierzamy do końca wakacji. Gdybym mogła je jakoś podsumować napisałabym, że lipiec był cudowny, a sierpień... sierpień byłby o wiele przyjemniejszy gdyby nie był taki tęskniący i w ogóle. Mimo, że tęsknota jest poniekąd dobra, bo - ach - potem te powitania i w ogóle, radooości :3 to nie wiem czy nie wolałabym aż tyle nie tęsknić w tym sierpniu. Ale cóż, pozostało kilka dni i ta wielka mnóstwokilometrowa tęsknota będzie się mogła pójść, że tak to zgrabnie ujmę, kochać xD *boogie tonight*
Muszę przyznać, że końcówka wakacji nie nastraja mnie optymistycznie. Wiadomo, rok szkolny, matura, przypominanie o tym 'egzaminie dojrzałości' na każdym kroku {dobrze, że nie dostajemy plakietek z napisami 'tegoroczny maturzysta' albo takich cudnych koszulek z hasłami 'zdaję w tym roku maturę. hurra!'}. Im więcej o tym myślę, tym bardziej się stresuję, bo potem już nie będzie sielankowo. Będą studia, będzie praca, będzie nowe miasto, nowi ludzie - będzie przerąbane. Ale, żeby się aż tak bardzo nie stresować, staram się dla odmiany o tym NIE myśleć i NIE zamarwiać się tym, aż do chwili, kiedy naprawdę trzeba będzie to zrobić. Znaczy - zacząć się martwić. Powrót do szkoły, do nauki, póki co nie martwi mnie az tak jak pewne aspekty z tym absolutnie związane, ale nie będę ich tutaj wymieniać, bo notka mogłaby trafić na niepowołane monitory i w niepowołane oczęta i byłoby kiepsko. Albo raczej... średnio kiepsko. Już tylko rok, ostatni rok i będę mogła przestać się męczyć. Jupijajej moder faker.
Mimo wielu wakacyjnych postanowień, tradycyjnie nic się nie zmieniłam. Nie stałam się bardziej wysportowana, nie mam więcej samodyscypliny, nie kładę się wcześniej spać, nie pozbyłam się worów pod oczami ani twarzy mówiącej 'nie śpię od trzech dni', nie wysypiam się, nie żywię się zdrowo, nie spędzam więcej czasu na świezym powietrzu a mniej przed monitorem {nie przed komputerem, bo raczej nie siedzę na podłodze i nie gapię się w to prostopadłościanowe coś} - generalnie wciąż dbam o siebie średniawo pod względami zdrowotnymi. Ale jak widać, cholernie się tym {nie} przejmuję, więc nie sądzę, abyście Wy musieli. Lowja.
Poza tym... hm... pierwszy raz w kfc, babska mini-impresska, czerwone kudełki {wiem, na wpół czerwone, ojerany xD}, zgubione okulary, złe stosunki córkowo-ojcowe {nothing new}, zaopatrzona w korale i w ChupaChupsy. >|D

Nie wiem czy taka notka Was satysfakcjonuje czy nie - lepszej nie stworzę.

S.

~nori nori nori.


Link 03.07.2007 :: 10:54 Machnij coś (2)
{jestem Twoją klątwą i przekleństwem}

Dobra. Wiem. WIem, że nie pisałam przez prawie miesiąc. No i co z tego. I tak nikt tu nie wchodzi, więc co to kogo. Okej, więc może już zacznę, bo niedługo trzeba mi wyjść.

Wątek pierwszy:
Szkoła. Zdałam do trzeciej klasy, maturalnej, ze średnią 4,0, zachowaniem bardzo dobrym {jakimś cudem} i coraz większą niechęcią do ludziów. Naprawdę, uwielbiam być olewana. Dziękuję *dyg*. No ale nieważne, pieprzyć to. Koniec roku o dziwo krótki, szok - wiem, patrząc na to co działo się rok temu. Pomijając fakt, iż prawie usnęłam na tych wszystkich rozdawaniach książkowych czy przemówieniach to było całkiem najs. Uwielbiam jak mi sie ławka wbija w tyłek. Mrau. Poza tym moja kolorowa zmiana została prawie niezauważona, poza kilkoma głupimi komentarzami z pewnej strony. Ale cóż, tak było, tak jest i tak będzie. Lajf.

Wątek drugi:
Jestem szczęśliwa. Może teraz tego po mnie nie widać, bo rzucam kurwami na prawo i lewo, nie mogę na siebie patrzeć i ogólnie mam wkurwa i doła, to naprawdę jestem szczęśliwa. Bo On. Czy muszę pisać cokolwiek więcej...? <3

Wątek trzeci:
Wakacje. Wakacje są, ale patrząc za okno ma się wrażenie że wysypiamy się dlatego, że jest Święto Zmarłych i dlatego nie idziemy do szkoły. Powód? Pogoda typowo listopadowa, tylko ciemno robi się nieco później. Yay for wakacje. Pieprzone zmiany klimatu, w kwietniu czy maju były cholerne upały, a teraz jeśliby się chciało gdziekolwiek wyjść to trzeba uzbroić się w kalosze, parasol i najlepiej zimową kurtkę coby zbytnio nie zmarznąć. Jupijajej. Piękny lipiec, zaiste. Marudzę? No i co z tego. I tak nikt tego nie przeczyta bo nikt tu nie wchdzi {prawie nikt.} No ale ogólnie to wakacje są fajnie, bo można się wyspać {kiedy np mama nie dzwoni nam o 9 że musimy coś gdzieś zanieść}, można się lenić, wszystko można.

Wątku czwartego nie będzie bo polazł na piwo. Dziękuję za uwagę, życzę miłego dnia.

S.

PS: kolejna notka o pesymistycznym zabarwieniu. óh. peszek. jakby co - naprawdę jestem hepi.

~trochę mi nie tak.


Link 04.06.2007 :: 14:20 Machnij coś (2)
~złośliwi mówili na nią niewinna

Znowu przymuł. I to całkiem megaśny. Jakoś nie mogłam się wziąć do tych notek a im dłużej się nie brałam tym ciężej było się zabrać. No. Wiadomo.

Sprawozdanie:
W moim życiu układa się niemalże pięknie. No bo jest Ktoś przez duże Ka, bo jest Coś przez wielkie Ce... szkoda tylko.. że nie ma tego czegoś co zwiemy 'domową sielanką spowodowaną ogólną zgodą i radością wśród współlokatorów będących zarówno członkami jednej rodziny' - lubię takie skrócone nazwy. skróty są doPre. no i tego właśnie brak, w domu atmosfera taka, że nożem ją można kroić, milczenie, oschłość, samotność. Aż nie chce się tu być kiedy wszyscy są. Rodzicielka zaczyna do mnie nawet rozmawiać, ale męska połowa ich jakże pięknego małżeństwa uskutecznia 'ciche dni' i 'wielki olew'. No to ja Was też kocham i uwielbiam. Zwłaszcza gdy chce mi się wiać. Alleluja, smacznych kurczaczków i bogatego jajka.

Poza tym niby mamy czerwiec, jak zdążyłam sprytnie zauważyć - dziś jest czwarty. Za oknem wilgotno, pada, zimno i to tylko poteguje moją jakże obecną w tej chwili samotność, która ujawniła się dopiero gdy wracałam do domu po czynności zwanej 'wysiadaniem z autobusu' - ah te poetyckie nazwy. Zaiste. Tak więc {zdań nie zaczyna się od 'więc', zatem rozpoczęłam od 'tak'} samotność mnie osłabia, a brak ciepła jakiegokolwiek powoduje że mam ochotę czynić zUo. A kiedy pomyślę sobie o jutrzejszym niemieckim na siódmą, o polskim na niewiemktórą i o wypracowaniu które ściągnę żywcem albo kujawiakiem z neta - no to nic tylko siąść, płakać i obierać ziemniaki. Bo wszyscy kochamy wiejskie baby.

Nie wiem czy coś jeszcze chciałam napisać, jak się dowiem to zedytuję i napiszę a teraz się żegnam i idę do kuchni po CośGazowaneINiezdrowe po czym na 100% będzie mnie bolał żołądek - wezmę się dobiję, a co mi tam.

S.

~niebo do wynajęcia.


Link 19.05.2007 :: 23:41 Machnij coś (4)
~bring me some flowers.

Alex Która Pamięta Jak Zawsze skarży się na zastój, więc postanowiłam przerwać zmowę milczenia i postukać trochę bez dwuznaczności po klawiaturze - w ten własnie sposób powstanie ten wpis.
Słucham właśnie SDM {Alexii dziękujemy bardzo za uświadomienie mi istnienia tej cudowności} i tak rozmyślam sobie nad swoim życiem. Niedawno, jadąc wspaniałym ciepłym autobusem linii 72, patrząc na robotników pracujących nad remontem wiaduktu warszawskiego, ale wcale ich nie widząc, doszłam do wniosku, że mam piękne życie. Bo przecież niczego mi nie brakuje.
Mam nogi, które zaprowadzą mnie tam, dokąd będę chciała. Dzięki nim poznam stromość gór. Poznam to uczucie, które ma się tylko wtedy kiedy woda morska oblewa nam stopy. Poznam sypkość piasku na plaży.
Mam ręce, którymi mogę dotykać. Mogę czuć gładkość skóry bliskiej osoby, mogę podnosić wspaniałe przedmioty, mogę poznać chropowatość kamienia i ciepło kubka z herbatą.
Mam oczy, dzięki którym dostrzegam kolory na świecie, dostrzegam liście i kwiaty na drzewach, dostrzegam księżyc na niebie, zachody słońca, uśmiech bliskiego człowieka. Dzięki nim zapamiętuje twarze poznanych osób, dzięki nim mogę czytać książki, przenosić się w ich świat.
Mam także uszy. Mam uszy które pozwalają mi teraz słuchać SDM'u, pozwalają słuchać każdej innej muzyki, słyszeć słowa w filmach, słyszeć spiew ptaków o poranku, słyszeć szczekanie psa, nawet jesli tegoż szczekania nie cierpię. Moge także rozmawiać z przyjaciółmi, słuchać ich głosu, który przecież ma w sobie jakąś magię.
Mam usta, którymi mogę mówić by wyrazić swoje zdanie, mogę kogoś pocieszyć, mogę się śmiać. Przecież tak to kocham.
Poza tym mam serce. Serce, którym kocham.

Czy brakuje mi c z e g o k o l w i e k ? ? ?

Więc skąd czasem ten smutek i uczucie pustki? Po co one skoro świat jest taki piękny, skoro mam takie szczęście?

S.



nie wiem.

~bo jest mi Larukowo.


Link 11.05.2007 :: 23:38 Machnij coś (4)
Co za zastój. Masakryczny. Brak weny na zdjęcia, brak weny na słowa, brak weny na obrazy... Stoję w miejscu, w niewyobrażalnie nudnym miejscu... Bo pod przystankiem {przestrzeń ni to otwarta ni to zamknięta} już nie ma miejsc, stoję w deszczu, autobus nie przyjeżdża, wszystko śmierc, wszystko smutek.
Ale mimo to wesoło. Bo dwa miejsca się zwolniły na kanapie, bo jak będzie więcej to zabraknie Aero. Bo naprawdę jest wesoło w świecie raymana i jego pszyjaciuł. Bo uwielbiam czekać na Ciebie pod rynkiem. Bo uwielbiam kiedy chlupocze mi w bucie. Bo uwielbiam kisic kapustę. Bo Was uwielbiam. Bo tak. A zarazem bo nie. Bo nie pojadę. Bo nie będę rozmawiała. Bo będę płakać. Bo nie będę spokojna. Bo będę przesadzać. No i dópa. Przez duże Ó.
Ostatnio kilka spotkań, każde miłe. Każde radosne. Po każdym mi lepiej. Bo lubię długie dystanse spacerowe. Bo lubie piwo na ławkach. Pite. Nie rozlane. Bo uwielbiam słowo 'bo'.

L'Arc~en~Ciel - bo Laruki to nałóg. Bo TEN GŁOS przyprawia o dreszcze. Bo tylko On ma takie seksowne er. Bo K. to nałogowiec. Bo T. ma takie buty. Bo Y. ma uśmiech, niesamowity. Bo H. jest. Bo jest. Bo jest. ~good morning mr. Fear~. Please, be mine. So delicious.

Pogoda w mym życiu tylko troche inna od tej za oknem. Słońce jest częstsze i cały czas mamy powyżej dwudziestu. Szkoda tylko, że ciemne chmury wciąż obecne, wciąż zapowiadane, wciąż gdzieś są. Ale żyję bez ciemnych chmur juz 26 dni. Nie musicie byc ze mnie dumni, wystarczy, że ja jestem.

To tyle już. Zatapiam się w Głosie Niebios. Bo jestem fangirlem. Totalnym.

S.

~zapatrzeni w słońcu.


Link 28.04.2007 :: 11:42 Machnij coś (2)
Ile to już czasu nie mówimy ze sobą. Zapach tamtych dni z upchanych po półkach zdjęć. Niesamowita kompozycja smakowa. Zmysły pamiętają przeszłość. Słowa nazawsze i dokońca. Słowa nigdy i napewno. Pustka. Samotność. Nie ma już nas. Podróż była przyjemna, ale czas wysiąść. Stacja Bydgoszcz-Wschód, pociąg przyjechał na peron dziewięć i trzy-czwarte. Śmiech rozbrzmiewa ze starych pożółkłych blokowisk. Beztroska i swoboda łapią się za ręce i wsiadają w busia nr 305. Dziś powieszą się na smętnym parasolu wspomnień. Pamiętasz? Pamiętacie? A ja tak. W grocie króla gór, długie i krótkie pionowe linie. Słone krople z morza myśli cisną się do ujść w kształcie delty. minus be plus pierwiastek z delty przez dwa a. Równanie kwadratowe, które niczego nie zmienia. Jeden nie równa się zero. Chęci nie moga równoważyć obojętności. Niestety brzoza brodawkowa nie pozwala na dalsza budowę dróg. Księżyc w pełni, wilki wyją, rozpoczęła się obława.

A ja wciąż wpatruję się w te błyszczące wspomnienia o wymiarach dziewięć na trzynaście i dziwię się jak celnie czas potrafi ujawniać pseudoprzyjaźnie.

S.

~gęsta czekolada Wedla.


Link 24.04.2007 :: 15:31 Machnij coś (2)
Wczoraj miałam dziwny nastrój. Coś takiego powstało. Nie wgłębiać się w to... tak naprawdę chyba tylko ja wiem o co kaman...

Nieznane uczucie. Coś pomiędzy niczym a czymś. Znów je dostałam, dziękuję, to bardzo miłe z Twojej strony. Wstawię to do wazonu. Wejdź. Usiądź. Ja wiem. Nie, nie wiem. Niewiedza, nieświadomość. Wszystko ciemność. Lekko zamazane kształty na horyzoncie. Słychać szum morza, dzwony. Głosy mówią niezrozumiale. Bardzo tu miło wieczorami. Herbata Ci wystygła, daj, zaparzę nowej. Nie możesz pić zimna. To wychładza duszę. Z Twoich kosmyków spływają ostatnie krople jesiennego deszczu. Wygodnie? Niedawno kupiłam ten fotel. Tak, bardzo możliwe. Sama nie wiem co lepsze. Tak czy mieć w głowie ciągle jedno zdanie. Ciasteczko? Ty... wyjdź, idź już, deszcz przestał padać, pożycz sobie mój parasol. Stoi pod prysznicem. Morfeusz czeka. Odejdź, nie siadaj już na kancie łóżka.
Idziesz, drzwi zamykasz lekkim trzaśnięciem. NIE! Wróć! Nie powiedziałam Ci! Nie wracasz. I wciąż nie wiesz, jak nie cierpię Twych wizyt a jak bardzo na nie czekam.
Między niczym a czymś.
Tylko nie przynoś mi już bukietu nieznanych melancholii.

Wieczory męczą.

S.

~na Tęczowe Misie.


Link 22.04.2007 :: 23:19 Machnij coś (0)
. a quoi sert de vivre libre quand on vit sans amour .

Tydzień. Żyję. Z dnia na dzień lepiej mi się żyje. Nie płaczę. Nie wzdycham. Usmiecham się wspominając. To dobrze? Muzyka daje mi uśmiech, Encielsy dają mi miłość, internet daje mi kontakt ze światem, a ja sama daję sobie nadzieję na całkowitą kolorowość. Poza tym wiem. Wiemy. I tak pozostanie, nic nie zmienię, moge tylko wierzyć i pogodzić się z tym.

A poza tym kombinuję jak w wakacje pojechać. Chyba potrzebna będzie pomoc sił wyższych zwanych Rodzicielstwem. Mam jeszcze czas. Wszystko może się zmienić. Wszystko może się zdarzyć. Wszystko może być, wszystko co było, czego nie było, co jest.

~8femmes~ << coś niesamowitego. Kocham francuskie filmy. Kocham francuski język. Kocham francuskie piosenki. Kocham parę innych francuskich rzeczy. A i tak kupię sobie ten film za 6złych na Allegro. Wiecie, że nawet Małego Głoda można tam znaleźć? Kapciuszki, breloczki. Mały Głód rządzi.

Cóż jeszcze. Jeszcze to że jest późno, że muszę poprzepisywać, że muszę powykuwać i że na dobrą sprawę mało mnie to wszystko obchodzi. W ogóle mnie mało obchodzi. I Herbatki nie mam. Ale mam matę do DDR. Skakanie podnosi poziom endorfin, hormonów szczęścia. Naprawdę. Tak jak taniec.

No i wsio. Razem z Ambie kierujemy się na Tęczowe Misie. Cokolwiek to znaczy.

S.





ksiazka

dodaj wpis
oglądaj wpisy

linki

Ambies - Porno Bejbe Tenczy <333
Alexia - Pamięta Jak Zawsze <333
Lux - moja, jedyna <3
.look into my soul through my eyes.
.kolorowe kredki w pudełeczku noszę... .


archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


design


Layout by Cassia for Layout4you

Credits: FD